Po Korei i przed Białorusią

Nie będę się rozpisywał ap ropo sensu i organizacji wyjazdu do Azji. Podsumuje to tylko stwierdzeniem “bezsens”. Brak profesjonalizmu w poczynaniach PZPN-u i dyrekcji kadry z Franciszkiem Smudą na czele był rażący w oczy.

Mecz z Koreą pokazał, iż nasza obrona to kompletna porażka. Tak, porażka, nie będę używał bardziej stonowanych słów, ponieważ został niecały rok do turnieju i trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Żaden z polskich defensorów nie zasłużył na pochwałę. Wawrzyniak, który na spółkę zawalił pierwszą bramkę dla Korei z Perquisem. Najpierw, Damien nie trafił w piłkę chcąc ją wybić po wrzutce ze skrzydła, a następnie, Wawrzyniak nie asekurował lecącej na aut bramkowy piłki. Dało to możliwość dobiegnięcia do niej przez Koreańczyka i zgrania w pole karne. Wojtkowiak dał przykład jak nie podchodzić do meczu. Był rozkojarzony i niepewny. Tylko strzelający wie dlaczego nie trafił do polskiej bramki po jego masakrycznym błędzie, kiedy to Grzegorz odbił w nonszalancki sposób łatwą piłkę w taki sposób, że poleciała pod nogi rywala. Jedyny jasny punkt w linii obrony to Marcin Wasilewski, po którym widać duże zasoby doświadczenia i waleczność. Jednak mecz z Azjatami też nie był w jego wykonaniu idealny. Parę razy przepuścił piłkę na skrzydle i za mało podłączał się pod akcje ofensywne.

Jeżeli chodzi o grę w pomocy. Smuda przekonuje nas od początku swojej kadencji, że jego drużyna gra szybką i ofensywną piłkę. Tymczasem na boisku zobaczyliśmy trzech defensywnych pomocników, których zadaniem jest przede wszystkim odbieranie piłki. Z taktyki, do której zdążył nas już przyzwyczaić “Franz” czyli 4-2-3-1 przestawił nagle na 4-3-2-1. Na lewym skrzydle sporą niespodzianką było wystawienie od pierwszych minut Macieja Rybusa. Legionista popisał się kilkoma dobrymi zagraniami, ale generalnie nie wniósł nic ciekawego do gry.

To, iż opaska kapitańska jest we właściwych rękach potwierdził Kuba Błaszczykowski. Nasz kapitan nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności za grę drużyny, w kluczowych momentach nie zawodzi i rozstrzyga dla nas spotkania. Przecież w ostatnich 3 spotkaniach zdobywał decydujące bramki.

Kompletnym nieporozumieniem były także zmiany jakich dokonał Smuda. Zmieniał za późno i nielogicznie. Po co zabierał Skorży i wlókł do Korei Komorowskiego, który zagrał nie całe 5 minut. To samo jeśli chodzi o Jodłowca.

To tyle jeśli chodzi o mecz z Koreą. Teraz szybko omówmy następne spotkanie z Białorusią. Rywal zagra w kombinacyjnym składzie. U nas będzie bronił Sandomierski, a z tego co widać na treningach można wywnioskować, że jako stoper wypróbowany zostanie Wasilewski. Może okazać się to skutecznym zabiegiem, który chociaż trochę poprawi naszą grę w obronie. Jego miejsce na prawej zajmie Piszczek, który dołączył do kadry w Niemczech. Białoruś to drużyna spokojnie do ogrania, a zwycięstwo poprawiłoby atmosferę w kadrze i nastawienie.

* Skomentuj ten wpis

Czyżby przebudzenie Cracovii?

Czyżbyśmy byli świadkami triumfu myśli szkoleniowej nowego trenera Pasów, Dariusza Pasieki i przebudzenia ostatniej w tabeli, fatalnie grającej Cracovii?

W dzisiejszym spotkaniu, debiucie Dariusza Pasieki, Cracovia była o wiele lepszą drużyną od Górnika i to na terenie Zabrzan. Nowy trener natchnął swoich zawodników nową nadzieją i motywacją. Było to widać po piłkarzach z Krakowa. Nawzajem się motywowali, przybijali piątki, klepali po plecach. Kolejnym elementem, który wniósł Pasieka były zmiany personalne i taktyczne. Cracovia zmieniła formację z 4-4-2 na 4-2-3-1. W porównaniu do ostatniej jedenastki wyjściowej Jurija Szatałowa, Dariusz Pasieka dokonał 6 zmian. Jeżeli mówimy dalej o taktyce to bardzo widoczny był agresywny i wysunięty pressing. Wychodziło im to bardzo dobrze, na tyle, że Górnik nie był wstanie wysunąć się ze swojej połowy krótkimi podaniami. Bardzo widoczna była także duża luka w środku boiska w ustawieniu Górnika, którą wykorzystywali Krakowianie do szybkiego przedostawania się na połowę rywala. Bardzo dojrzale zagrali także obrońcy Pasów, którzy w nowoczesny sposób rozgrywali piłkę z własnego pola karnego do skrzydłowych czy ofensywnych pomocników. Większość akcji zaczynała się właśnie w ten sposób.

Patrząc po dzisiejszym meczu w życiu bym nie powiedział, że widzę drużyną ostatnią w tabeli bez zwycięstwa w tym sezonie. Czy był to pojedynczy wybryk Pasów czy początek dobrej passy? Zobaczymy…

* Skomentuj ten wpis

Lechia pokonuje Górnik, ale…

Lechia pokonała w ostatnim meczu 6 kolejki Ekstraklasy Górnik Zabrze 2-1. Mimo to do Lechii można, a nawet trzeba się przyczepić.

W pierwszej połowie Biało-Zieloni zaprezentowali się z bardzo słabej strony. Dużo strat zarówno środku pola jak i pod własną bramką. Duża nieskuteczność i coś co najbardziej rzucało się w oczy pod koniec pierwszej części spotkania: brak lewego skrzydła. To wszystko złożyło się na to, że Zabrzanie dopingowani przez ponad 100 osobową grupę swoich najwierniejszych fanów, którzy przyjechali, aż do Gdańska strzelili bramkę. Fatalny błąd popełnił bramkarz Lechii Sebastian Małkowski i piłkę, którą odbił prosto pod nogi rywala do bramki wpakował Daniel Gołębiewski. Strasznie zdenerwował mnie Tomasz Kafarski. Już od pewnego czasu zaczynam coraz mniej go popierać, a wczoraj moja irytacja sięgnęła zenitu. W momencie gdy Lechia straciła gola trener nawet nie wstał z ławki, ani nie zaczął pocieszać i mobilizować swoich podopiecznych.

W przerwie meczu, Kafarski zagrzał piłkarzy do walki, a oni sami postanowili zagrać mądrzej niż w pierwszej połowie. Już od pierwszych minut drugiej części Lechia wyglądała lepiej. Składniejsze akcje, luka na skrzydle została zapełniona. Lechia miała mnóstwo okazji stuprocentowych. Powinno być co najmniej 3-1. Jednak żadnej z tych sytuacji nie wykorzystał ani Luka Vucko, ani debiutant Josip Tadić, ani Piotr Wiśniewski. Sebastian Małkowski zrehabilitował się w połowie drugiej części spotkania parując na słupek bardzo groźny i trudny do obrony strzał jednego z Zabrzan.

W końcu wyrównał Mateusz Machaj. Młody rozgrywający Lechii uderzył wprost w okienko z 20 metrów. Piękna bramka, która z pewnością będzie startować w konkursie na najładniejszą bramkę rundy jesiennej, lub sezonu. Następnie w 82 minucie sędzie dojrzał zagranie ręką Adama Dancha we własnym polu karnym i słusznie podyktował “jedenastkę”. Pewnie wykorzystał ją Piotr Wiśniewski. Na Pokoleń Lechii 1 zapanowała nieopisana radość. W ostatniej sekundzie meczu Lechii dopisało niesamowite szczęście. W ostatniej akcji meczu Michał Pazdan trafił w słupek. Jednak jak to się mówi: “Szczęście sprzyja lepszym”.

Co do debiutanta w barwach Lechii Josipa Tadicia to widać, że Serb ma dobrą technikę i jest waleczny. Nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji i parę razy marnie chybił. Jednak może to być bardzo ważny zawodnik Lechii, trzeba dać mu trochę czasu.

Oceny piłkarzy Lechii (od 1 do 6):

Sebastian Małkowski - 3 - po jego błędzie padła bramka, parę razy niepewnie interweniował, jednak raz uratował Lechię

Krzysztof Bąk - 3 - poprawny mecz prawego defensora, jednak niczym się nie wyróżnił

Rafał Janicki - 5 - bardzo dobry występ młodego stopera. Widać że dorósł już do poziomu Ekstraklasy. Musi zebrać więcej doświadczenia i stoper jak ulał na lata.

Luka Vucko - 3,5 - poprawny występ. Parę razy źle zagrał piłkę, nie wykorzystał 2 dogodnych sytuacji w ataku.

Vytautas Andriuškevičius - 3 - dobry występ Litwina. Tak jak Bąk i Vucko niczym się nie wyróżnił, ale zagrał bez zastrzeżeń z jednym wyjątkiem. W ostatniej akcji meczu źle wybił piłkę, trawił w rywala i chwilę potem Lechię uratował słupek.

Mateusz Machaj - 4 - w pierwszej połowie stracił parę piłek i źle rozgrywał. W drugiej połowie się rozkręcił. Miał fajny pomysł na grę no i strzelił wyrównującą bramkę.

Łukasz Surma - 4 - kapitan Lechii jest ostoją spokoju. Nie popełnił żadnego błędu i mobilizował swoich partnerów.

Lewon Ajrapetjan - - bez zastrzeżeń, bez szału.

Piotr Wiśniewski - 4 - strzelił bramkę, ale nic po za tym. Lewe skrzydło funkcjonowało średnio, a jego dośrodkowania pozostawiały wiele do życzenia. Mimo to strzelona bramka z karnego podwyższa mu notę.

Ivans Lukjanovs - 3,5/4 - bardzo waleczny skrzydłowy Lechii walczył o każdą piłkę i większość pojedynków wygrywał. Brak szybkości nadrabia techniką. Jednak za dużo się kiwał, a jego dośrodkowania były kiepskie.

Josip Tadić - 3 - nieskuteczny, jednak pokazał kilka dobrych zagrań i wywalczył wiele piłek na połowie rywala. Dajmy mu trochę czasu, a stanie się bardzo wartościowym zawodnikiem

12 zawodnik czyli kibice - 6 - Lechia utrzymuje najwyższą frekwencje na stadionach Ekstraklasy i stadion, aż drży od ich dopingu. Z takimi kibicami można naprawdę wiele.

* Skomentuj ten wpis

Obrony jak nie było tak nie ma

Wtorkowy mecz z Niemcami (2-2) pokazał, że najsłabszym punktem naszej drużyny jest wciąż obrona. Nasza defensywa wyszła w ustawieniu, od lewej: Jakub Wawrzyniak, Arkadiusz Głowacki, Damien Perquis, Marcin Wasilewski. Jedyną osobą z tej czwórki, do której nie można mieć pretensji jest Marcin Wasilewski. Obydwa spotkania, z Meksykiem i Niemcami zagrał na naprawdę wysokim poziomie. Nie popełnił żadnego poważnego błędu, jeżeli w ogóle jakikolwiek. Braki w technice zapełnia walecznością i kreatywnością. Powinien to być najpoważniejszy konkurent dla Łukasza Piszczka na prawej stronie obrony, ale także warto by go sprawdzić jako stopera. Ap ropo stoperów. Fatalny, wręcz koszmarny mecz zagrał Głowacki. Spowodował rzut karny, dużo bezmyślnie faulował, urywali mu się napastnicy rywala, a na koniec uwieńczył to wszystko czerwoną kartką. Jeśli chodzi o Perquisa to zaczął niepewnie, ale z czasem się rozkręcił. Jego występ przerwał uraz, ale po tym co pokazał możemy być pełni nadziei. Jakub Wawrzyniak. To nazwisko na długo zapamiętają kibice piłki nożnej w Polsce, ponieważ po jego wpadce (poślizgnął się w ostatniej sekundzie meczu) Niemcy wyrównali w 93 minucie. Nie licząc tego zagrał przeciętne zawody. Dobre interwencje przeplatał złymi. Mimo wszystko powinno mu się wybaczyć i dalej na niego stawiać.

Podsumowując, nasz największy problem jest ze stoperami. Naszym najlepszym stoperem jest Michał Żewłakow, ale jego obecność w kadrze jest wykluczona z wiadomych powodów.  Jednak skoro nie możemy skorzystać bezpośrednio z niego, skorzystajmy z jego produktów. Mam na myśli rozwijających się pod jego skrzydłami środkowych obrońców Legii Warszawa. Artur Jędrzejczyk i Marcin Komorowski grają bardzo fajne mecze w Ekstraklasie i w europejskich pucharach. Rozwijając przy boku takich piłkarzy jak Michał Żewłakow, Dickson Choto czy Ivica Vrdoljak mogą wyrosnąć z nich bardzo wartościowi obrońcy.

Jeśli chodzi o Kamila Glika to dał dobre zmiany w meczach z Meksykiem i Niemcami. Widać, że gra w Serie A i Serie B daje mu dużo doświadczenia i umiejętności. Jest to zawodnik godny uwagi, ale czy jest gotów na pierwszy skład drużyny narodowej? Wątpię.

Grzegorz Wojtkowiak, który jak na razie jest kontuzjowany może grać zarówno na prawej obronie jak i na stoperze. Jest to bardzo solidny zawodnik, który wykorzystuje zdobyte doświadczenie podczas przygody Lecha w Lidze Europy. Para Wojtkowiak-Perquis mogłaby być bardzo ciekawa.

Kilku bardzo ciekawych obrońców mamy na swoim podwórku, Ekstraklasie:

Tomasz Lisowski (26 lat, Korona Kielce) - lewa strona

Błażej Augustyn (23 lata, Vicenza) - środek

Adam Kokoszka (25 lat, Polonia Warszawa) - środek

Sebastian Madera (26 lat, Widzew Łódź) - środek

Adam Danch (24 lata, Górnik Zabrze) - środek

Jestem ciekaw czy Franciszek Smuda da kolejną szanse Arkowi Głowackiemu. Co do Wawrzyniaka myślę, że jego pozycja w kadrze jest niezagrożona poprzez problemy osobowe na jego pozycji. Jest niezagrożona do powrotu Sebastiana “mitycznej postaci” Boenischa. Wydaje się, że oprócz tych dwóch lewych defensorów nie mamy nikogo na tej pozycji na poziomie reprezentacyjnym. Nic bardziej mylnego. Tomasz Lisowski z Korony Kielce jest jednym z najlepszych obrońców naszej ligi. Piotr Brożek dość często gra w Trabzonsporze za dobrym poziomie. Jest jeszcze 32-letni Mirosław Sznaucer z PAOK-u Saloniki.

* Skomentuj ten wpis

Przyszłość polskiej piłki i reprezentacji

Od dawna tematem wielu debat w środowiskach piłkarskich jest szkolenie młodzieży, wyszukiwanie talentów i szlifowanie ich. Jedni mówią, że jest dobrze inni, że bardzo źle. Ja jednak nie byłbym krytyczny w tym temacie, ponieważ mamy dużą grupę zdolnej młodzieży. Ich karierami trzeba tylko dobrze pokierować.

Ewenementem na skale europejską jest to, iż w drużynie mistrza Polski w pierwszej drużynie gra tylko 3 Polaków. Jednak już w drużynie zdobywcy Pucharu Polski w podstawowej jedenastce gra 7 Polaków w tym kilku wychowanków poniżej 25 roku życia. Z samej Legii, no bo o niej mowa, można wyciągnąć kilka perspektywicznych i zdolnych zawodników: Michał Kucharczyk, Maciej Rybus, Ariel Borysiuk, Rafał Wolski czy Jakub Kosecki. Oprócz tego w drugiej warszawskiej drużynie mamy bardzo ciekawych zawodników z roczników 1992, 1991 i 1990, kolejno: Pawła Wszołka, Łukasza Teodorczyka i Artura Sobiecha. Ten drugi w miarę regularnie trafia w drużynach młodzieżowych. Lech Poznań wychował znakomitego w pierwszej fazie sezonu Mateusza Możdżenia i trochę mniej efektywnego, ale także ciekawego Marcina Kamińskiego czy Kamila Drygasa. Z tym, że tego drugie ciągle trapią poważne kontuzję, a brak gry w takim momencie rozwoju piłkarskiego może być tragiczny w skutkach. Lech ma takie produkty dzięki strategii zarządu, który zastopował kupowanie nowych zawodników i postawił na szkolenie wychowanków wzorem Barcelony.

Jeżeli chodzi o naszą ligę są jeszcze mniej efektywni, ale młodzi i zdolni: Tomasz Kupisz (Jagiellonia Białystok), Rafał Janicki (Lechia Gdańsk) i wielu innych.

Za granicą rozwijają się także bardzo ciekawi zawodnicy. Powoływany już do dorosłej kadry Grzegorz Krychowiak z Bordeaux i Mateusz Klich z rezerw Wolfsburga. Klich na pewno ma duży potencjał skoro dojrzał go sam Felix Magath. Jednak tu pojawia się problem związany z wyszkoleniem wyniesionym z Polski. Klich nie przebił się pierwszej drużyny Wilków z powodu słabej dyspozycji motorycznej i kondycji. Tu tkwi problem. Gdy Robert Lewandowski przyjechał do Dortmundu trener Klopp narzekał na słabą dyspozycję fizyczną Roberta. Jak to powiedział trener Globisz “(…) na zachodzie człowiek wie, że ma zapier**** od samego początku by do czegoś dojść (…)”. W Polsce tego niestety brakuje.

Oprócz nich są jeszcze równie wartościowi: Bartosz Salamon (Foggia), Michał Janota (Go Ahead Eagles), Filip Modelski (West Ham United, GKS Bełchatów) i kilku innych. Jeśli chodzi o pozycję bramkarza to w Rodzie Kerkrade rozwija się Mateusz Prus lecz dorósł Wojciech Szczęsny, Przemysław Tytoń i Grzegorz Sandomierski więc obsadę bramki mamy zapewnioną na najbliższe lata.

* Skomentuj ten wpis

Przed meczem Polska - Gruzja

Franciszek Smuda przedstawił najprawdopodobniejszy skład na jutrzejszy pojedynek z Gruzją:

Wojciech Szczęsny - Grzegorz Wojtkowiak, Arkadiusz Głowacki, Tomasz Jodłowiec, Jakub Wawrzyniak - Jakub Błaszczykowski, Dariusz Dudka, Rafał Murawski, Adrian Mierzejewski, Ludovic Obraniak - Robert Lewandowski

Oczywiście trzeba narzekać na brak niektórych zawodników, ale i przeciwnie, na obecność innych. Tradycyjnie nie ma Patryka Małeckiego. Patryk jak przyznał w rozmowie z Przeglądem Sportowym nie liczy już na powołanie. Zamiast niego Smuda powołuje dość regularnie ligowe przeciętniaka Szymona Pawłowskiego. Z pewnością Szymon jest zdolnym i utalentowanym piłkarzem, ale czy bardziej wartościowym niż Patryk?

Ponownie od pierwszej minuty wystąpi Rafał Murawski. Smuda chyba już sam nie pamięta jego ostatniego dobrego meczu w kadrze, a i tak woli go wystawiać niż Adama Matuszczyka. Co prawda Rafał poprawił przygotowanie fizyczne i powoli wraca do formy sprzed roku, ale do tamtej dyspozycji mu jeszcze daleko.

Grzegorz Wojtkowiak zagra na prawej obronie. Selekcjoner deklarował, że w jego kadrze jest to stoper, a nie boczny obrońca. Powołanie Jakuba Rzeźniczaka wydawać by się mogło wyjaśniało kto zagra na prawej stronie, a jednak Smuda zaskoczył.

Selekcjoner zdradził także jakich dokona zmian. Eugen Polanski zastąpi kogoś z dwójki rozgrywających, Paweł Brożek Roberta Lewandowskiego, a Sławek Peszko Obraniaka. Wtedy na pozycję wysuniętego pomocnika przejdzie Mierzejewski, a jego miejsce na skrzydle zajmie Peszko. Co do Polanskiego. Jestem przeciwny występom w kadrze zawodników, którzy traktują reprezentacje jako miejsce do promocji czy łatwego wystąpienia na dużej imprezie. Nie miałbym nic przeciwko Eugenowi gdyby od razu, kilka lat temu powiedział, że chce grać dla Polski i Niemcy go nie interesują. Nie występowałby w niemieckiej młodzieżówce, ani nie liczyłby na występy w pierwszej reprezentacji Niemiec. Polanski zapewnia, że Polska jest teraz dla niego najważniejsza. Całkiem nieźle radzi sobie mówiąc po polsku. Na pewno pod tym względem ma przewagę nad Obraniakiem, który do dzisiaj nie potrafi swobodnie porozumiewać się w naszym języku. Podsumowując: skoro Eugen już jest w naszej kadrze to trzymam za niego kciuki i wierze mu, że Polska jest teraz na pierwszym miejscu w jego sercu. Jestem przeciwny takim akcjom jak wygwizdanie go.

Mimo wszystko trzeba pochwalić Smudę za to, że treningi kadry zaczęły być dostępne dla kibiców i dziennikarzy. Jest to dobre posunięcie promujące kadrę, ukazujące jej kulisy i mimo wszystko zmuszające zawodników do wysiłku na treningach. Inaczej ćwiczy zawodnik gdy nikt go nie obserwuje, a inaczej gdy patrzy na niego kilkaset osób oraz dziennikarze.

Pojawiła się także nowa postać w kadrze, Tomasz Rząsa. Dyrektor sportowy Cracovii będzie pełnił funkcję menedżera kadry. Jego obowiązkami będzie dbanie o wizerunek kadry, zachowanie piłkarzy oraz promocje medialną. Wszystko fajnie tylko, że ktoś taki powinien pojawić się już w pierwszych miesiącach kadencji Smudy, a nie po ponad półtora roku.

Uważam, że reprezentacja zagra w (nie licząc wymienionych na początku piłkarzy) optymalnym składzie i wygra w dobrym stylu z Gruzinami pokazując że wszystko idzie w dobrą stronę.

* Skomentuj ten wpis

Sandomierski namiesza w kadrze?

Bramkarz Jagiellonii Białystok, Grzegorz Sandomierski ma zostać kupiony przez Celtic Glasgow za cenę 2 milionów euro. Szkoccy dziennikarze i specjaliści mówią, że Sandomierski niemal na sto procent będzie pierwszym bramkarzem. Bramkarze, którzy są już w Celticu, Łukasz Załuska i Dominic Cervi nie prezentują najwyższego poziomu i wicemistrz Szkocji poszukuje lepszego golkipera. Takim wydaje się być Grzegorz. Zakładając, że będzie pierwszym bramkarzem Celticu, regularnie będzie występował w Scottish Premier Leauge i prezentował się dobrze może poważnie zagrozić pozycji Szczęsnego i Fabiańskiego w kadrze. Bramkarze Arsenalu rywalizują ze sobą o miano pierwszego golkipera “Kanonierów”, a Franciszek Smuda zapowiedział, że ten kto wygra rywalizacje zostanie “numerem jeden” w reprezentacji. Jednak gdyby Sandomierski dobrze pokazał się w Celiticu to kto wie?

W drużynie wicemistrza Szkocji rozpoczęłaby się rywalizacja Załuska - Sandomierski i wtedy Łukasz wspinałby się na szczyt swoich umiejętności, ponieważ rywalizacja z rodakiem byłaby dodatkowo motywująca. Wtedy i z niego mógłby być pożytek dla kadry. Chociaż jako jeden ze zmienników.

W każdym bądź razie bardzo kibicuje Grześkowi i trzymam kciuki, że jego transfer do Celticu dojdzie do skutku. Wtedy stanie się on bardzo pewnym punktem na EURO. Może jako pierwszy bramkarz, może jako zastępca pierwszego golkipera, może jako rezerwowy, ale w każdym bądź razie pojedzie na tą imprezę.

* Skomentuj ten wpis

Niezauważani, pomijani…

Rozpiszę się teraz na temat polskich piłkarzy pomijanych przez selekcjonerów, niezauważanych.

Mirosław Sznaucer (32 lata, PAOK Saloniki) - już 8 lat regularnie gra w lidze greckiej w dobrych drużynach (PAOK-u Saloniki oraz Iraklisie Saloniki). Co prawda debiutował w 2004 r, ale tak naprawdę nie dostał prawdziwej szansy, a szkoda. Jego zagraniczne doświadczenie i ogranie przydałoby się w reprezentacji. Może grać zarówno na prawej jak i lewej obronie.

Błażej Augustyn (23 lata, Catania Calcio) - młody i zdolny, choć kontuzjogenny środkowy obrońca. Już 3 rok gra w Serie A i B. Ostatnio stracił miejsce w składzie przez kontuzje. Kariera jeszcze przed nim więc może dostatnie szanse.

Marcin Kuś (29 lat, Istanbul Buyuksehir) - może grać na prawej jak i w środku. Regularnie gra w średniaku ligi tureckiej. Zagrał 7 spotkań w reprezentacji lecz nie popadł w pamięć kibicom jak i trenerom.

Adrian Mrowiec (28 lat, Hearts of Midlothian) - od kilku lat regularnie gra kolejno: w lidze litewskiej, a następnie w szkockiej. Myślę jednak, że teraz w reprezentacji panuje taka konkurencja na pozycji rozgrywającego (Matuszczyk, Dudka, Wilk, Polanski, Murawski, Możdżeń i jeszcze kilku)  więc nie ma potrzeby by go powoływać.

Łukasz Szukała (27 lat, Universitatea Cluj) - całą swoją karierę gra za granicą. Ostatnie trzy sezony był podstawowym zawodnikiem w swoich klubach, a gra w mocnej lidze rumuńskiej.

Tomasz Wisio (29 lat, Ergotelis Iraklion) - i w lidze austryjackiej i w lidze greckiej gra regularnie i zbiera dobre noty.

Tomasz Cywka (23 lata, Derby County) - regularnie grał, strzelał i asystował. Selekcjoner Smuda już zapowiadał, że go powoła i akurat wtedy stracił miejsce w składzie. Mimo to dałbym mu szanse zaprezentowania się w kilku meczach towarzyskich.

Radosław Majewski (25 lat, Nottingham Forest) - taka sama sytuacja jak u Cywki. Strzela, asystuje, regularnie gra. Dostawał już szanse u Smudy, ale ten chyba nie wziął go na serio bo po sporadycznych krótkotrwałych występach przestał go powoływać.

* Skomentuj ten wpis

Puchary tuż, tuż…

W środę Wisła pokonała 3-1 Liteks Łowecz i w ostatecznym rozrachunku (5-2) przeszła do rundy barażowej w walce o LM. Bohaterem meczu i liderem Wisły był Maor Melikson. Szybki i dynamiczny Maor strzelił 2 bramki i był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku. Możemy wielce ubolewać, że nie będzie on grał dla naszej reprezentacji. Jego matka jest Polką, ale Franciszek Smuda nie wyraził zainteresowania zawodnikiem Wisły i upomniał się po niego izraelski selekcjoner.

Kolejny świetny mecz rozegrał Radosław Sobolewski. Na pierwszy rzut oka mało widoczny, ale gdy mocniej zgłębić grę Wisły to każdą akcję rozgrywa Sobolewski, a w defensywie zwalnia, przerywa czy blokuje akcje i strzały rywala. Dobre zawody rozegrał także Patryk Małecki. Asystował przy pierwszej bramce i widać że rozumie się z Meliksonem, ponieważ klepali bardzo ładne akcje z pierwszej piłki.

Uważam, że każda z możliwych drużyn jest w zasięgu Wisły. BATE Borysów, FC Kopenhaga, Dynamo Zagrzeb, APOEL Nikozja… to możliwi rywale Wiślaków. Ale to w dalszych bojach o LM, a faza grupowa Ligi Europejskiej jest już pewna.

Legia wyeliminowała Gaziantepspor. Co prawda Legia strzeliła bramkę na wyjeździe i po bezbramkowym remisie przy Łazienkowskiej awansowała, ale jej gra nie rozpieszczała. Dużo chaotycznej gry, słabe rozgrywanie piłki i marne przygotowanie fizyczne piłkarzy z Warszawy. Czasami na ich grę nie szło patrzeć, ale na szczęście to my awansowaliśmy dalej. Bardzo dobrze zagrał młody Ariel Borysiuk oraz Maciej Rybus. U Maćka widać przerwę w grze, ale ogólnie wraca już do dawnej dyspozycji. Fatalnie pod względem fizycznym przygotowany był Daniel Ljuboja, który po 75 minucie już tylko chodził po boisku.

Wyjątkowe chamstwo spotkało piłkarzy Legii w ostatnich minutach. Gdy piłkarz turecki leżał kontuzjowany na boisku, Legia wybiła piłkę na aut, by lekarze i sędzia mogli zająć się poszkodowanym. Jest to typowe zachowanie w duchu fair play wałkowane niemalże na każdym meczu. Po tym jak turecki zawodnik wstał, Gaziantepspor wykonał aut. Wszyscy myśleli, że Turcy oddadzą piłkę, a oni rozpoczęli szybką akcje i oddali strzał. Na nasze szczęście niecelny. Takiego braku sportowego ducha, fair play i zwykłego wychowania dawno nie widziałem. Nie dziwiłem się Kubie Wawrzyniakowi, który w furii podbiegł i zbluzgał tureckiego piłkarza. A ten w jeszcze bardziej chamski sposób zaczął symulować, że Legionista go uderzył choć Wawrzyniak trzymał ręce przy sobie. Brak słów. Na szczęście sędzia nie dał się zwieść i ukarał Turka kartką. Ap ropo Wawrzyniaka. Kuba potwierdza swoją dobrą formę i to, że słusznie Franciszek Smuda powołuje go do kadry.

Trzecią drużyną w 4 rundzie eliminacji jest oczywiście Śląsk Wrocław. Tak jak w pierwszym meczu, tak jak w meczu pierwszej kolejki Ekstraklasy, tak i w Sofii Wrocławianie strasznie razili nieskutecznością. Z taką ilością dogodnych sytuacji podbramkowych Śląsk powinien wygrać co najmniej 2-0. Jednak ani dwumecz, ani dogrywka nie dały rozstrzygnięcia. Doszło do rzutów karnych, w których Orest Lenczyk zaskoczył wykonawcami. Jednak wszystkie jedenastki Śląsk wykorzystał, a Marian Kelemen w pięknym stylu obronił dwa karne.

Świetne zawody rozegrał Piotr Celeban oraz Sebastian Mila. Jednak widać było to, iż Śląsk nie jest w rytmie meczowym i z kondycją jest słabo. Najlepiej przygotowany fizycznie był Mateusz Cetnarski. Musze pochwalić tego zawodnika. W końcówce, Mateusza poniosły nerwy i uderzył dyskutującego z nim Bułgara. Jednak szybko się zorientował, że narozrabiał i podbiegł do sędziego mówiąc, że to Bułgar go sprowokował. Sędzia uwierzył Mateuszowi przez co Cetnarski uniknął kary. Zawodnik Śląska wykazał się sprytem i mimo wszystko doświadczeniem.

Losowanie rywali polskich klubów w 4 rundzie eliminacji w piątek.

* Skomentuj ten wpis

Tak na wesoło…

http://www.youtube.com/watch?v=yWtqBOQMzHE - hymn Wisły w wykonaniu jej zawodników (2008 r.)

http://www.youtube.com/watch?v=NjpnWmz0oo4 - Przybieżeli do Betlejem piłkarze…

http://www.youtube.com/watch?v=H3W3Q–pqSc - najlepsze momenty Ekstraklasy 2010/2011 (kamera za kulisami)

http://www.youtube.com/watch?v=iyG_AuDf2jk - konkurencja dla Usaina Bolta w Manchesterze City

* Skomentuj ten wpis

Dalej »


Polecamy



Diablo 3

FIFA 13

Wyszukaj w blogu

RSS


maj 2012
P W Ś C P S N
« października    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031