Po Korei i przed Białorusią
Nie będę się rozpisywał ap ropo sensu i organizacji wyjazdu do Azji. Podsumuje to tylko stwierdzeniem “bezsens”. Brak profesjonalizmu w poczynaniach PZPN-u i dyrekcji kadry z Franciszkiem Smudą na czele był rażący w oczy.
Mecz z Koreą pokazał, iż nasza obrona to kompletna porażka. Tak, porażka, nie będę używał bardziej stonowanych słów, ponieważ został niecały rok do turnieju i trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Żaden z polskich defensorów nie zasłużył na pochwałę. Wawrzyniak, który na spółkę zawalił pierwszą bramkę dla Korei z Perquisem. Najpierw, Damien nie trafił w piłkę chcąc ją wybić po wrzutce ze skrzydła, a następnie, Wawrzyniak nie asekurował lecącej na aut bramkowy piłki. Dało to możliwość dobiegnięcia do niej przez Koreańczyka i zgrania w pole karne. Wojtkowiak dał przykład jak nie podchodzić do meczu. Był rozkojarzony i niepewny. Tylko strzelający wie dlaczego nie trafił do polskiej bramki po jego masakrycznym błędzie, kiedy to Grzegorz odbił w nonszalancki sposób łatwą piłkę w taki sposób, że poleciała pod nogi rywala. Jedyny jasny punkt w linii obrony to Marcin Wasilewski, po którym widać duże zasoby doświadczenia i waleczność. Jednak mecz z Azjatami też nie był w jego wykonaniu idealny. Parę razy przepuścił piłkę na skrzydle i za mało podłączał się pod akcje ofensywne.
Jeżeli chodzi o grę w pomocy. Smuda przekonuje nas od początku swojej kadencji, że jego drużyna gra szybką i ofensywną piłkę. Tymczasem na boisku zobaczyliśmy trzech defensywnych pomocników, których zadaniem jest przede wszystkim odbieranie piłki. Z taktyki, do której zdążył nas już przyzwyczaić “Franz” czyli 4-2-3-1 przestawił nagle na 4-3-2-1. Na lewym skrzydle sporą niespodzianką było wystawienie od pierwszych minut Macieja Rybusa. Legionista popisał się kilkoma dobrymi zagraniami, ale generalnie nie wniósł nic ciekawego do gry.
To, iż opaska kapitańska jest we właściwych rękach potwierdził Kuba Błaszczykowski. Nasz kapitan nie boi się wziąć na siebie odpowiedzialności za grę drużyny, w kluczowych momentach nie zawodzi i rozstrzyga dla nas spotkania. Przecież w ostatnich 3 spotkaniach zdobywał decydujące bramki.
Kompletnym nieporozumieniem były także zmiany jakich dokonał Smuda. Zmieniał za późno i nielogicznie. Po co zabierał Skorży i wlókł do Korei Komorowskiego, który zagrał nie całe 5 minut. To samo jeśli chodzi o Jodłowca.
To tyle jeśli chodzi o mecz z Koreą. Teraz szybko omówmy następne spotkanie z Białorusią. Rywal zagra w kombinacyjnym składzie. U nas będzie bronił Sandomierski, a z tego co widać na treningach można wywnioskować, że jako stoper wypróbowany zostanie Wasilewski. Może okazać się to skutecznym zabiegiem, który chociaż trochę poprawi naszą grę w obronie. Jego miejsce na prawej zajmie Piszczek, który dołączył do kadry w Niemczech. Białoruś to drużyna spokojnie do ogrania, a zwycięstwo poprawiłoby atmosferę w kadrze i nastawienie.
1 Komentarz
